środa, 30 listopada 2016

Wazektomia - Antykoncepcja dla mężczyzny - O czym lekarze Ci powiedzą...


          Tak - Wazektomia bez skalpela jest najskuteczniejszą metodą antykoncepcyjną.
          Tak - Wazektomia bez skalpela jest najtańszą metodą antykoncepcyjną.
          Tak - Wazektomia bez skalpela, bez igły, bez szwów, bez bólu i bez stresu.
No i wyobraźcie sobie Państwo, że w czasach daleko posuniętej "falandyzacji prawdy" wszystkie powyższe stwierdzenia są w pełni prawdziwe!
A ponadto:
          Tak - Mężczyźni po wazektomii mają zachowane doznania, nie występuje żadne pogorszenie funkcji seksualnych. Mimo braku w nasieniu męskich komórek rozrodczych objętość wytrysku - ejakulatu pozostaje niezmieniona.
          Nie - Poddanie się wazektomii nie ma wpływu na wystąpienie zachorowania na choroby prostaty. Pojawiające się w mediach doniesienia o zwiększonej zapadalności na nowotwór prostaty zostały jednoznacznie obalone przez AUA - Amerykańskie Towarzystwo Urologiczne. Oczywiście na podstawie przeprowadzonego badania retrospektywnego. No cóż USA przodują w ilości wykonanych zabiegów wazektomii więc badanie oparte jest na statycznie znamiennych danych.
          Tak - Nowoczesna technika operacyjna jest przyjazna i bezpieczna dla pacjenta. 
          Nie - Nie jest to procedura pozbawiona możliwości wystąpienia objawów niepożądanych oraz możliwości powikłań pooperacyjnych (patrz poprzednie artykuły o wazektomii)
          Tak - Metoda zamykania nasieniowodu ma znaczenie. Najważniejsza jest skuteczność. Równie ważne jest oczywiście zastosowanie metody skutecznej lecz także pozbawionej w miarę możliwości negatywnego wpływu na funkcję jąder i najądrzy.
          Nie - Technika blokowania światła nasieniowodu (odcinka cewkowego) nie ma znaczenia. Klipsowanie, podwiązywanie, kauteryzacja, laserowanie odpowiedniej jakości sprzętem z użyciem odpowiedniej jakości materiałów w odpowiednich rękach są jednakowo skuteczne mimo dzielących je różnic.
          Tak - Od pacjenta jest wymagane ścisłe zastosowanie się do precyzyjnych zaleceń przedoperacyjnych i wykonanie kompletu badań. Proszę pamiętać, że każdy rodzaj ingerencji w organizm ludzki niesie określone zagrożenia. Odpowiednio wypracowane schematy postępowania pozwalają zminimalizować prawdopodobieństwo ich wystąpienia.
          Tak - Chętnie odpowiem osobiście na wszelkie pytania jakie mają Państwo w związku z rozważaniem możliwości poddania się zabiegowi wazektomii. 



          

czwartek, 23 czerwca 2016

Wazektomia... i po wazektomii.


           Wykonane przez amerykanów badania porównawcze dowodzą, że mężczyźni po wazektomii są zdrowsi, szczęśliwsi i osiągają wyższą średnią długość życia. Mają bardziej udane związki. Jest to spowodowane prawdopodobnie brakiem stresu oraz pełniejszym, nieskrępowanym życiem intymnym. Nie do przecenienia jest uwolnienie od obawy przed niechcianą ciąża oraz brak nieprzespanych nocy po pęknięciu prezerwatywy czy wpadki w postaci zapomnienia o tabletce.
            Wazektomia jest najskuteczniejszą, sprawdzoną metodą kontroli urodzeń pozbawioną wad  i efektów ubocznych innych metod. W porównaniu do pozostałych procedur, uwzględniając czas ich stosowania jest też metodą tańszą. Jednorazowy koszt zabiegu jest niższy od wydatków ponoszonych przewlekle na prezerwatywy, tabletki antykoncepcyjne czy środki plemnikobójcze. 
          I na koniec odrobina refleksji. Proszę nie zapominać w ferworze korzystania z uroków przeprowadzonego zabiegu, iż omawiana metoda nie zapobiega chorobom przenoszonym drogą płciową!

czwartek, 21 stycznia 2016

Wodniak jądra - Jak się go pozbyć.


          Droga prowadząca do rozwiązania "problemu z jądrami" zaproponowana powyżej może być tyleż skuteczna, co w większości przypadków raczej zbyt radykalna. Faktycznie, w wyjątkowych sytuacjach urolog może zaproponować pacjentowi operację "amputacji wodniaka" razem z jądrem, jednakże z uwagi na rzadko występujące wskazania metoda ta nie będzie w dzisiejszych rozważaniach brana pod uwagę. Pomińmy także wodniaki wrodzone, stwierdzane u noworodków a mające szansę na samowyleczenie.
          Najpopularniejszą metodą pozbycia się wodniaka jest leczenie operacyjne polegające na dotarciu do wodniaka poprzez rozcięcie worka mosznowego. Po odpreparowaniu ścian wodniaka od powłok rozcinamy osłonki, ewakuując zgromadzony tam płyn. W zależności od sposobu potraktowania osłonek stanowiących zbiornik płynu mamy do czynienia z  procedurą Winkelmana lub Bergmana. Z reguły po takich zabiegach pozostawiany jest drenik dla dokładniejszego odprowadzania płynu. Gojenie i okres rekonwalescecji może być stosunkowo długi. Istnieje także możliwość nawrotu schorzenia w krótkim okresie od zabiegu. Wcale nierzadkim powikłaniem są odczyny zapalne, infekcje rany, zapalenie najądrza czy krwiaki w obrębie moszny.
          Alternatywą dla operacji wodniaka jest punkcja połączona z obliteracją jamy wodniaka. Metoda zaliczana do małoinwazyjnych, niewymagająca pobytu w szpitalu, znieczulenia oraz nie wyłączająca z aktywności zawodowej. Zabieg wykonywany w warunkach ambulatoryjnych; pacjent bezpośrednio po zabiegu wraca do domu. Koszty przeprowadzenia procedury nieporównywalnie mniejsze niż leczenia operacyjnego. Mniej możliwych powikłań o znacząco mniejszym nasileniu. Skuteczność zabiegu zależy głównie od czasu trwania oraz zaawansowania schorzenia. 


          


poniedziałek, 29 czerwca 2015

Seksuolog a sprawa męska.


          Dokładnie nie wiadomo czy mężczyźni są z Marsa. Faktem jest tylko to że są. Jest też oczywiste jakich zachowań się od nich oczekuje oraz co oznacza męskość. Oczekiwania są coraz konkretniej sprecyzowane i nie do końca wiadomo przez kogo? Samych mężczyzn czy też przez ich kobiety. Wzorców męskości dostarcza również świat filmów (czasami także - delikatnie mówiąc - erotycznych) ze szczegółami definiujący cechy "prawdziwego mężczyzny". Czasy egocentryzmu męskiego skończyły się i to raczej bezpowrotnie. 
          Tak więc faceci stają twarzą w twarz z konkretnymi wyzwaniami. Zdobycia środków materialnych na założenie i utrzymanie rodziny. Na sprowadzenie na świat potomstwa oraz odpowiedniego nim pokierowania. W dzisiejszych realiach wiąże się to z pracą "ponad siły" doprowadzając do przemęczenia, niedospania, zestresowania i wyczerpania rezerw organizmu. To jeszcze nie wszystko. Nasi supermeni muszą przecież wykazać się męskością równą sprawności Don Juana, Casanovy czy też Bonda - Jamesa Bonda. I tu pojawiają się kłopoty. Nadwyrężone organizmy nie zawsze stają na wysokości zadania. Usterki są rozmaite. Jak w samochodach. Przedwczesny zapłon, spadek mocy silnika, nie wchodzenie na obroty, zadławienie i zgaśnięcie silnika w trakcie jazdy czy też nie dotarcie do mety z innych powodów. Zdarza się też nie rzadko, że pojazd w ogóle nie daje się uruchomić. Przyczyny defektów częściowo wymieniłem we wstępie. Dołóżmy do tego zmasowany atak antyandrogenowy ze strony środowiska. Wszechobecne ftalany, bisfenole, pestycydy, doustne środki antykoncepcyjne, fitoestrogeny ze stojącą na czele soją i przewaga węglowodanów w diecie. Część problemów powodują - na własne życzenie - alkohol, nikotyna, odżywki (suple), dopalacze oraz niewłaściwa eksploatacja połączona z brakiem odpowiedniej obsługi technicznej.
          Wystarczy? Słonia by powaliło. Ani słowem nie wspomniałem jeszcze o chorobach mających wpływ na sprawność mężczyzny. Może dlatego, że w razie wystąpienie problemów zajmie się tym właściwy specjalista urolog, seksuolog. Sposób w jaki traktujemy swój organizm zależy jednak od nas samych a jest to niesłychanie ważny element. Nie lekceważmy więc tych faktów aby w ostatecznym rozrachunku nie padło pytanie: Czy mężczyźni są światu potrzebni?

piątek, 15 maja 2015

Operować, albo nie operować. - Stulejka u dojrzałego mężczyzny.


          Stulejka u dorosłego? W kwiecie wieku? Przecież to jest problem dziecięcy. Czy to możliwe? A tak, możliwe. I nie są to wcale odosobnione przypadki. Z jakiego powodu? Powodów może być wiele. Chociażby stulejka, która przetrwała wszystkie koleje losu i towarzyszy mężczyźnie od poczęcia. W całym tym okresie nie dokuczyła zbyt mocno, nie przeszkadzała w czynnościach takich czy innych. W związku z tym nie występowały poważne przesłanki więc operacja nie była wykonana.
          A co jeżeli obecnie pojawiły się zaburzenia funkcji narządu? Chociażby w postaci niemożności utrzymania higieny lub zaburzeń we współżyciu? W takiej sytuacji konieczne będzie skorzystanie z pomocy lekarskiej. Nie przesądzamy na tym etapie jakiego postępowania nasz problem będzie wymagał. Żyjemy w sposób w jaki żyjemy i raczej nie ma to nic wspólnego z dbałością o nasz organizm. Z wiekiem spada odporność na zakażenia oraz wydolność wszystkich układów. Istnieje większe ryzyko infekcji i chorób. Pojawiają się tzw choroby metaboliczne z cukrzycą na czele. Dużo podróżujemy, korzystamy ze SPA, basenów i oczywiście publicznych toalet. Kochamy się kochać! Problemy zdrowotne dotyczące narządu płciowego zdarzają często. Należy przy tym podkreślić, że nie leczone lub źle leczone stany zapalne napletka są tego najoczywistszym powodem. Stulejka pojawia się także i to często bez wyraźnej przyczyny. I nie ma znaczenia fakt, że do tej pory byliśmy zdrowi. W ostatecznym rozrachunku skóra napletka staje się twarda, sztywna, niepodatna, zbielała. I coraz bardziej zwęża się kanał napletka. Ale to jeszcze nie wszystko. Proces chorobowy dotyczy także tkanek ukrytych pod napletkiem i doprowadza do uszkodzenia żołędzi oraz ujścia cewki moczowej. Pozostawienie sprawy własnemu losowi może w dłuższym okresie doprowadzić do powstania i rozwoju nowotworu tej okolicy. Stulejka może być też źródłem niebezpiecznych infekcji całego układu moczowego.
          A więc odpowiedź na postawione pytanie brzmi: OPEROWAĆ! Nawet w zaawansowanym wieku. Leczenie operacyjne nie jest złem koniecznym. Jest skuteczną metodą na przywrócenie zdrowia, funkcji narządu oraz na zapobieżenie możliwym powikłaniom choroby. A na zakończenie lecz wcale nie na marginesie - części z wykonywanych zabiegów plastyki napletka lub obrzezania można by uniknąć gdyby pacjent zgłosił się do urologa wraz z pierwszymi, niepokojącymi objawami.


poniedziałek, 4 maja 2015

Test wirusa HPV u mężczyzny. - Wykonywać, albo nie wykonywać?


          O infekcji wirusem brodawczaka ludzkiego, inaczej HPV (Human Papilloma Virus), słyszymy głównie w kontekście zdrowia naszych pań. A to za sprawą choroby nowotworowej szyjki macicy, której przyczyny upatrujemy w przewlekłej infekcji wirusowej. No cóż. Widocznie zdrowiem kobiet mężczyźni martwią się bardziej niż własnym. W celu postawienie właściwego rozpoznania infekcji konieczne jest wykonanie badania pod kątem wykazania obecności materiału DNA pochodzącego od wirusa HPV. 
          Kto powinien wykonać taki test? Nie wdając się w szczegóły - przyjęto za właściwe wykonywanie testu HPV u każdej aktywnej seksualnie kobiety. Dlaczego nie u kobiet i mężczyzn? Nie wiadomo. Obecnie wykonanie testu HPV zarówno u kobiety jak też u mężczyzny nie stanowi żadnego problemu. U mężczyzny wykonanie takiego badania trwa nieco krócej i chyba jest to jedyna różnica. W obu przypadkach badanie ma celu stwierdzenie istnienia lub braku infekcji wirusowej. Wykazanie braku aktywnej infekcji wirusem HPV stanowi przesłankę do poddania się szczepieniom ochronnym. Dysponujemy preparatami wzmacniającymi odporność przeciwko typom 6, 11, 16, 18. Te patogeny są odpowiedzialne za zmiany typu kłykcin oraz nowotwory narządów płciowych kobiet i mężczyzn. Szczepienia są dobrowolne dla obojga płci. W razie stwierdzenia obecności infekcji wirusowej również można poddać się szczepieniom uzyskując około 5-10% zmniejszenie ryzyka zapadnięcia na wymienione schorzenia. Dużo to, czy też mało proszę rozstrzygnąć samemu. Jak do tej pory w tekście brak jest informacji dotyczących skutecznego leczenia infekcji wirusem HPV. Leczenie nie pojawiło się, ponieważ nie mogło - nie znamy skutecznej terapii tego problemu. 
          Więc jeżeli nie znamy lekarstwa ale potrafimy zapobiegać, należałoby testy HPV wykonywać jak najwcześniej i uodparniać się poprzez odpowiednio podawaną szczepionkę. Zalecenie takie jest aktualne niezależnie od płci. Tak więc panowie (i panie), skoro udało się ten trudny temat "wyciągnąć na światło dzienne", niech Was nie satysfakcjonuje częste wznoszenie toastów za "zdrowie Pań". Trzeba też o to zdrowie odpowiednio zadbać.



środa, 15 kwietnia 2015

Wazektomia - O czym warto wiedzieć i pamiętać.


          Jak już wiecie z poprzedniego tekstu o wazektomii nie jest to metoda antykoncepcji idealna dla wszystkich mężczyzn. A jeżeli zapadła już odpowiedzialna decyzja o poddaniu się tej procedurze, zróbmy wszystko aby tej decyzji nie żałować. Każdy zabieg operacyjny niesie ze sobą pewną pulę możliwych, a czasem nawet obligatoryjnych skutków niepożądanych czy też powikłań. Wazektomia jak się domyślacie, oczywiście do wyjątków nie należy.
           Przed poddaniem się jakiejkolwiek operacji w trybie planowym należy pamiętać, że powikłanie w postaci wszczepiennego zapalenia wątroby typu "B" możemy zafundować sobie niejako na "własne życzenie". Obecne wysokie standardy medyczne dotyczące sterylizacji narzędzi chirurgicznych w olbrzymim procencie przypadków wyeliminowały to powikłanie. Niestety do setki jeszcze troszkę brakuje. Dlaczego więc nie wykonać szczepień ochronnych? Wystarczy przyjąć dwa szczepienia aby po 6 tygodniach od podania pierwszej dawki leku można było zabieg wykonać bezpiecznej. Decyzja pozostaje po stronie pacjenta; odpowiedzialność również. Przed każdym zabiegiem "planowym" mamy też czas na ustalenie możliwych zagrożeń wynikających z ogólnego stanu zdrowia pacjenta. W tym celu wykonujemy tak zwane dodatkowe badania laboratoryjne. I należy wykonać je w pełnym, szerokim zakresie. INR i APTT nie wystarczą! Dlaczego nie wykonać badania usg narządów moszny? Badanie dostarcza nieocenionych informacji na temat anatomii i morfologii jader, najądrzy oraz powrózków nasiennych. Poza możliwością wykrycia stanów chorobowych uniemożliwiających wykonanie wazektomii utrwalamy stan narządów moszny przed wykonaniem zabiegu. Ta wiedza jest moim zdaniem niezbędna zwłaszcza w razie pojawienia się skutków niepożądanych. Badanie sonograficzne wykonane po fakcie dostarcza lekarzowi, do którego udacie się po pomoc, o wiele więcej cennych informacji jeżeli ma on możliwość skonfrontowania go z badaniem sprzed zabiegu. Dlaczego nie zabezpieczyć się przed możliwymi zagrożeniami wynikającymi z posiadania treści pokarmowej w żołądku? Zagrożenie jest bardzo realne niezależnie od rodzaju zabiegu i sposobu znieczulenia. Wystarczy powstrzymać głód i pragnienie przez kilka godzin przed operacją.
          Rozważania powyższe dotyczą jedynie "wkładu własnego" czyli zależą od rozsądku i świadomości pacjenta. Jednak rzetelne przekazanie ważnych informacji leży po stronie lekarza, w tym wypadku urologa. Nie oszukujmy się - całej, niezbędnej wiedzy z sieci nie uzyskamy, nawet jeżeli ta wiedza tam się znajduje. Pamiętajmy również, że w medycynie poza wiedzą niezwykle ważne jest też doświadczenie.

niedziela, 8 marca 2015

Wazektomia - O czym warto wiedzieć i pamiętać. - Zespół po wazektomii.


          Tak więc jesteśmy już po fakcie czyli po zabiegu. Okazało się, że faktycznie wykonanie procedury operacyjnej przebiegło bez komplikacji - byliśmy przecież odpowiednio przygotowani. Troszkę "rozpierało" lub zaszczypało przy znieczuleniu (zależy od metody oraz osobniczej wrażliwości); odczuwaliśmy pewien dyskomfort przy napinaniu powrózka nasiennego ( częściej u pacjentów z krótkimi powrózkami i wysoko położonym jądrem); ciągle sprawdzamy czy wszystko nadal jest w porządku - OK, jest.
          Ale oczywiście nie u wszystkich i nie zawsze. I nie chodzi mi tym razem o przebieg zabiegu jakkolwiek te bywają różne. Chirurg urolog jest przygotowany na wszelkie niespodzianki i ma gotową receptę na bezpieczne wykonanie zabiegu u każdego pacjenta. U części operowanych po około 30 dniach od zabiegu, nawet u tych, u których do tej pory nic złego nie wystąpiło mogą pojawiać się pobolewania ( z reguły niewielkie, aczkolwiek czasami uciążliwe). Mogą nasilać się po współżyciu lub wtrysku. Mogą być zależne od zmian pogody. Mogą też zmuszać pacjenta do sięgania po leki przeciwbólowe. Czasami trudno niektórym pacjentom przyzwyczaić się do nieznacznego nawet dyskomfortu - zależy od konstrukcji psychofizycznej. Dobrze, jeżeli o możliwości wystąpienia "zespołu bólowego po wazektomii" byliśmy uprzedzeni przez operującego nas medyka. Liczyliśmy się z taka możliwością, podjęliśmy świadomie decyzję o przeprowadzeniu operacji i jest nam łatwiej przystosować się do zaistniałej sytuacji. Oczywiście o fakcie takim należy niezwłocznie poinformować lekarza - wczesna diagnoza i właściwa reakcja terapeutyczna ma wpływ na efekt końcowy.
          Przyczyny występowania zespołu bólowego po wazektomii mogą leżeć po stronie zastosowanej techniki operacyjnej, przebiegu operacji oraz występowaniu zjawisk nieporządanych w czasie i po zabiegu. Problem ten może wystąpić nawet wtedy, kiedy dołożyliśmy wszelkich starań na każdym etapie procedury.


niedziela, 1 lutego 2015

Operować, albo nie operować. - Stulejka u młodego mężczyzny.




          Oczywiście postacie ze zbiorów znajdujących się w pewnym islandzkim muzeum nie potrzebują pomocy urologa. W tym przypadku o żadnej patologii dotyczącej budowy napletka nie może być mowy. Nie wiemy jednak czy obecny stan jest naturalny, czy też jest to wynik starannie wykonanej pracy sprawnego urologa - chirurga. Ale przecież liczy się efekt końcowy. Wyraz twarzy przedstawionych postaci dobitnie świadczy o pełnej satysfakcji z funkcji narządu.
          Wiemy już z poprzedniego artykułu jak postępować w przypadku stulejki u maluszka. Teraz malec dorósł i jeżeli zastosował się do przedstawionych tam wskazówek może osiągać podobny stopień zadowolenia. A co jeżeli się nie zastosował, a też pragnie choć odrobiny szczęścia? Jeżeli zauważa różnice w budowie napletka, w odniesieniu do przedstawionego wzorca? Jeżeli odczuwa ból lub dyskomfort związany z nadmiarem lub zwężeniem kanału napletka? Jeżeli nie ma pełnego odczuwania bodźców wskutek patologicznej budowy tej części penisa? Jeżeli nie udaje się całkowicie odsłonić żołędzi i w związku z tym utrzymanie właściwej higieny nie jest możliwe? Zaniechanie właściwego postępowania w okresie niemowlęcym i dziecięcym skutkuje koniecznością zapukania do drzwi gabinetu lekarskiego w późniejszym czasie. Odpowiedź na wszystkie postawione pytania rzeczywiście znajdziemy w gabinecie specjalisty urologa. I raczej nie popełnimy błędu zakładając, że na tym etapie koniecznym będzie wdrożenie odpowiedniej procedury operacyjnej. Jednak szczególnego podkreślenia wymaga fakt, że jej rodzaj, zakres i technika operacyjna dla każdego pacjenta musi być dobierana indywidualnie. Zamierzone cele można osiągnąć z uwzględnieniem preferencji pacjenta. Usuwać napletek czy wykonać jego plastykę? Jeżeli usuwać to jaką część? A może wystarczy jedynie plastyka wędzidełka? Czy też plastykę napletka dla uzyskania właściwego efektu musimy koniecznie połączyć z usunięciem wędzidełka? Jak widzicie mała wada a ile opcji do rozważenia aby nie popełnić błędu i móc cieszyć się ze skutków podjętej decyzji terapeutycznej.
          Doceniamy wszyscy użyteczność globalnej sieci. Znamy też i korzystamy z konsultacji dr Google. Ale czy dr Google zna nasz przypadek? Czy zna nas jako tego jedynego, wyjątkowego pacjenta? Czy wie która opcja terapeutyczna jest najlepsza właśnie dla mnie? Do których wskazówek mam się zastosować? No tak dobrze to jeszcze nie jest. Nie stawiajmy diagnozy, tak naprawdę, samemu nie mając ku temu podstaw czyli wiedzy medycznej i doświadczenia w określonej dziedzinie.

niedziela, 4 stycznia 2015

Zaburzenia erekcji. - Mnie to nie dotyczy!?

          
          Sytuacja spotykana coraz częściej już nie tylko w pubach i kawiarniach. Plazma oraz kino domowe w sypialni widocznie też nie wystarcza. Bo przecież tyle pasjonujących zdarzeń i ciekawych ludzi czeka na nas w wirtualnej (nie)rzeczywistości. A może ta para "kochanków" w ten właśnie sposób komunikuje się między sobą, bo tak lepiej im wychodzi. Są przed? Po? W trakcie??? Czy też "te sprawy" nie mają dla nich znaczenia?
          Zaopatrzeni i zapatrzeni w nowoczesne gadżety mające z założenia ułatwiać nam życie nie zauważamy, że to co się z nami dzieje ma z prawdziwym życiem niewiele wspólnego. Staliśmy się niewolnikami elektroniki, którą musimy pielęgnować, konserwować, aktualizować, zaopatrywać w najnowsze aplikacje oraz utrzymywać. Niewidoczna cyberprzestrzeń dawno już zepchnęła nasz realny świat na margines. Jak każdy nałóg i uzależnienie krok po kroku wypełnia nasze życie nie pozostawiając miejsca na to, co naprawdę ma znaczenie. To, że jeszcze rodzą się dzieci wynika chyba z potrzeby zapewnienia bytu nowym partiom urządzeń zalewających rynki. Młodzi ludzie dopiero co wchodzący w życie nie potrafią nawiązywać prawidłowych relacji społecznych. Nie bez znaczenia jest też stałe narażenie na działanie pól elektromagnetycznych oddziałujących na ludzki organizm analogicznie do pewnego spektrum promieniowania powstającego podczas wybuchu bomby jądrowej. Takie nasze własne, małe "czarnobyle". A negatywne skutki są najdotkliwsze właśnie dla szeroko rozumianych narządów rozrodczych. Dodajmy do tego przepracowanie, zestresowanie, zogniskowanie uwagi wokół kariery, epidemię otyłości, brak sprawności fizycznej, skutki oddziaływania wszechobecnych substancji antyandrogenowych i będziemy mogli uznać za zgodny z prawdą refren popularnej całkiem niedawno piosenki Martyny Jakubowicz: "Casanowa tu u nas nie gości"!
          Od zarania medycyny podkreślany jest niepodważalny fakt, że stan zdrowia człowieka zależy w dużej mierze od niego samego. (około 55-65%). Zaburzenia w sferze seksualnej niezwykle często fundujemy sobie "na własne życzenie". Konieczny jest aktywny udział pacjenta aby można było wygrać z tą chorobą. No chyba, że pacjent kocha przyczyny choroby bardziej od siebie samego.

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Spis treści.

sobota, 20 grudnia 2014

Nietrzymanie moczu - parcie przewlekłe i naglące.


          Dawno temu wyrażenie "nietrzymanie moczu" oznaczało konkretną chorobę. Obecnie wobec jego upowszechnienia używane jest  do określania wielu różnych zaburzeń lub dolegliwości związanych z drogami moczowymi. Używają go zarówno kobiety jak też mężczyźni. W potocznym rozumieniu jest synonimem sytuacji, w której pęcherz moczowy przejmuje dowodzenie i zarządza naszym życiem. Dziś kilka refleksji o zaburzeniach trzymania moczu niezwiązanych z wysiłkiem oraz aktywnością ruchową.
          Zaburzenia takie zwykle przyjmują postać nieustannego lub bardzo częstego odbierania sygnałów informujących o przepełnieniu pęcherza moczowego. Próby jego opróżniania nie przynoszą ulgi i nie rozwiązują problemu. W zależności od zaawansowania procesu mamy do czynienia z "parciem na mocz" o stałym, niezbyt nasilonym aczkolwiek bardzo dokuczliwym uczuciem wypełnienia pęcherza lub z pojawiającym się gwałtownie, silnym bodźcem zmuszającym do opróżnienia pęcherza nie bacząc na sytuację w jakiej aktualnie się znajdujemy. O ile pacjenci z nasilonymi objawami stosunkowo wcześnie trafiają do specjalisty i mają szansę na szybki i pełny powrót do zdrowia, to cierpiący w mniejszym stopniu są bardziej narażeni na niedocenienie powagi sytuacji co doprowadza do przejścia schorzenia w stan przewlekły. Omawiane zaburzenia mają duży wpływ na sprawność i zdolność (oraz chęci) do podejmowania aktywności seksualnej. Dotyczy to obu płci i stanowi poważny problem w relacjach pomiędzy partnerami. W przypadku podłoża zakaźnego (bakterie, grzyby, wirusy, chlamydia, ureaplasma) zaburzenia mogą, lecz nie muszą występować jednoczasowo u obu parterów. Jest niezwykle ważne aby w krótkim czasie od pojawienia się wymienionych objawów ustalić ich przyczynę oraz podjąć właściwe leczenie. Podejmowane próby samoleczenia w oparciu o spoty reklamowe w mediach często przynoszą pewną ulgę, zmniejszenie nasilenia objawów, rzadko wyleczenie - taka swoista "rosyjska ruletka" w odniesieniu do własnego ciała.
          Jeżeli więc zauważasz, że sieć ogólnodostępnych toalet na twojej drodze staje się niewystarczająca a wychodząc na krótki spacer planujesz trasę z uwzględnieniem odwiedzin miejsc ustronnych jest to sygnał do wdrożenia odpowiedniego postępowania diagnostyczno-terapeutycznego. Szanuj zdrowie swoje i partnera.


czwartek, 11 grudnia 2014

Operować, albo nie operować - Stulejka u maluszka.


          Oczywiście brak jest jednoznacznej odpowiedzi na tak sformułowane pytanie. Ale nie ma odwrotu od rozstrzygnięcia tak czy nie. I nie możemy liczyć na pomoc ze strony naszego małego mężczyzny. Wokół tego problemu zdrowotnego ogniskuje się wiele dyskusji, rozważań i gotowych recept. Podawany jest konkretny wiek dziecka w którym takie zabiegi należy wykonać lub też nie należy wykonywać. Podejście do tematu jest zależne od czynników kulturowych i religijnych. Różnimy się też doświadczeniem zawodowym i osobistym.
          Zastanówmy się więc o czym mówimy i gdzie tkwi szkopuł nie używając sformułowań typu stulejka, stulejka wrodzona, stulejka fizjologiczna, stulejka niepełna itd. Noworodek płci męskiej ma naturalnie, fizjologicznie sklejoną wewnętrzną blaszkę napletka z żołędzią i jest to stan prawidłowy nie wymagający interwencji urologa. Ma też z reguły pewien "nadmiar" napletka - również nie stanowiący problemu. Jak zwykle w medycynie interwencja lekarska jest konieczna w razie pojawienia się zaburzeń funkcjonowania narządu. Narząd maluszka służy mu wyłącznie do pozbywania się w formie płynnej zbędnych lub szkodliwych substancji. Jeżeli więc kanał napletka jest dostatecznie szeroki aby umożliwić swobodny przepływ moczu oraz konieczne czynności pielęgnacyjne, zaburzenia funkcji nie występują. Co innego jeżeli strumień moczu jest zatrzymywany poprzez zwężenie kanału napletka. W tej sytuacji dochodzi do zalegania czyli pozostawania pewnej objętości moczu w kanale napletka jak w pułapce. Tkanka napletka nie jest przystosowana do kontaktu z moczem i jego składnikami. Ponadto utrzymanie właściwej higieny narządu nie jest możliwe co z reguły, wcześniej czy później doprowadzi do infekcji. I widzimy już działający mechanizm "błędnego koła" powodujący narastanie zaburzeń i pogłębianie problemu. Pojawia się więc nowe pytanie - co robić aby do takiej sytuacji nie dopuścić? Musimy ustalić jaki jest faktyczny stan zdrowia naszej pociechy i czy nie ma konieczności wdrożenia procedur leczniczych. A jeżeli tak, to zdecydować która metoda terapeutyczna przyniesie oczekiwane korzyści.
          Ustalmy więc, że chorobę - inaczej zaburzenia funkcji jakiegokolwiek narządu należy leczyć. Operować czy leczyć zachowawczo - decyzja pozostaje w gestii lekarza, a podjęta zostanie zawsze przy aktywnym i świadomym udziale rodziców. Ponadto nawet najlepszy specjalista będzie bezradny jeżeli mały pacjent nie pojawi się w jego gabinecie. 

 

piątek, 5 grudnia 2014

Zaburzenia erekcji. - Przeczekać czy leczyć?

          
          Oczywiście krótkotrwałe niepowodzenia przeczekać. Jedna jaskółka wiosny nie czyni. Na sprawność seksualną mężczyzny ma wpływ wiele czynników zarówno wewnętrznych jak też zewnętrznych. No ale co jeżeli sytuacja się nie poprawia lub co gorsza zauważamy tendencję do nasilania zaburzeń? Więc teraz koniecznie - leczyć! Tylko jak i czym?
          Guru naszych czasów jest wszechobecna oraz wszechwiedząca TV. Tak właściwie to od dawna znamy nazwy niezwykle skutecznych "suplementów diety" tylko do czasu pojawienia się problemu nie zwracaliśmy na nie uwagi. Nic prostszego jak udać się do apteki, zaopatrzyć się w jeden lub kilka reklamowanych produktów farmaceutycznych, zażyć i ... w większości scenariuszy dalej klapa. Niestety, według mojej wiedzy okres oczekiwania na odzyskanie sprawności i leczenia wg. rozpowszechnionych (również w sieci) recept na męski sukces jest stanowczo zbyt długi. Tracimy cenny czas, pieniądze i pozwalamy aby demon niemocy i zwątpienia rozpanoszył się na dobre w naszym związku. Zbyt często mężczyzna zgłasza się do lekarza dopiero na skraju załamania lub już po rozpadzie aktualnego związku. A przecież medycyna poczyniła na tym polu olbrzymie postępy. Dysponujemy naprawdę skutecznym orężem pozwalającym przywracać utracone funkcje. OK, w porządku. Ale do lekarza jakiej specjalności udać się po ratunek. Nie wdając się w szczegóły - lekarzem "pierwszego kontaktu" dla mężczyzny jest urolog.
          A więc panowie! Wyrozumiałość i cierpliwość kobieca to piękna i szlachetna cecha. Ale radzę wykorzystywać ją z umiarem. Twoja bogini ma z reguły bardziej krytyczny osąd rzeczywistości od Twojego. 

 

środa, 26 listopada 2014

Krótkie wędzidełko a udany związek.



          Niewielki defekt budowy ciała mężczyzny wydawałoby się zupełnie pozbawiony znaczenia. A jednak! W określonych sytuacjach wada ta potrafi nieźle zakręcić Twoim życiem. Problemy mogą pojawić się wcześnie - od zawsze, lub zaskakująco nagle po okresie nie powodującym żadnych zaburzeń. Krótkie wędzidełko zaliczamy do wad wrodzonych, wobec tego może się nam wydawać, że wszystko jest w porządku, i że właśnie tak być powinno. Jest trudno, nie mając porównania lub doświadczenia, ocenić samemu prawidłowość budowy narządu. 
          W zależności od zaawansowania wady występują mniej lub bardziej nasilone objawy i zaburzenia. Skala problemy rozciąga się od niewielkiego pobolewania w trakcie sprowadzania napletka do braku "technicznych" możliwości pełnego odsłonięcia żołędzi. Ma to wpływ zarówno na możliwość utrzymania higieny intymnej jak też na zaburzenia podczas zbliżeń. Brak systematycznych zabiegów higienicznych doprowadza do przewlekłego stanu zapalnego ze wszystkimi, możliwymi jego następstwami. Bóle zaś potrafią w znaczącym stopniu wpływać negatywnie na jakość zbliżeń. W skrajnych przypadkach tkanka wędzidełka nie wytrzymuje silnego napięcia występującego podczas współżycia co doprowadza do jego zerwania. Uraz ten kojarzy się zwykle z bardzo intensywnym krwawieniem. Pojawiająca się frustracja i strach przed następnymi próbami nie jest zjawiskiem odosobnionym. Można powiedzieć, że skutki emocjonalne są nawet większe od fizycznych.
          Krótkie wędzidełko nawet jeżeli nie powoduje opisanych powyżej zdarzeń może wpływać negatywnie na zdolność mężczyzny do zapanowania nad podnieceniem i wytryskiem.  Konsekwencje są takie, że spełnienie u mężczyzny drastycznie wyprzedza satysfakcję partnerki, a nie jest to sytuacja do pozazdroszczenia. Na całe szczęście w tym wypadku medycyna ma do zaproponowania skuteczne wyjście z sytuacji. Rozwiązanie to nazywa się "plastyka wędzidełka".

sobota, 22 listopada 2014

Operować, albo nie operować - Prostata.


         Oto jest pytanie! Przecież nie operujemy tylko dlatego, że pacjent ma prostatę czyli gruczoł krokowy. Ma go każdy facet już od narodzin. Nie operuje się zdrowego narządu. Nie operujemy z powodu rozmiaru prostaty (należy zgodzić się z uogólnioną opinią płci pięknej - rozmiar w tym przypadku znaczenia faktycznie nie ma). Nie operujemy schorzeń zapalnych prostaty. Nie operujemy prostaty z powodu zaburzeń czynnościowych pęcherza moczowego. No i oczywiście nie operujemy "na zapas" - bo kiedyś może się zdarzyć zatrzymanie moczu. 
          Pewne zamieszanie na tym polu powstało wskutek rozpowszechnionego skrótu myślowego stawiającego znak równości pomiędzy męską chorobą "Łagodny rozrost stercza" a potocznym rozumieniem określenia "prostata". Więc po pierwsze musimy ustalić, czy zgłaszane przez pacjenta zaburzenia są rzeczywiście spowodowane łagodnym rozrostem stercza. Po drugie mamy obecnie całkiem pokaźną gamę specyfików, tzw. alfa-blokerów doskonale nadających się do farmakologicznego leczenia omawianych zaburzeń. Trzeba tę szansę wykorzystać. Po trzecie nie rozważamy wariantu operacyjnego jeżeli leczenie zachowawcze zapewnia sprawny przepływ moczu przez sterczowy odcinek cewki moczowej.
          Tak więc znamy już odpowiedź na nasze pytanie: łagodny rozrost stercza leczymy operacyjnie w przypadku nieuzyskania sprawnego przepływu moczu metodami farmakologicznymi. Teraz pozostaje już tylko analiza ogólnego stanu zdrowia pacjenta, przeciwskazań do operacji i znieczulenia, możliwych powikłań, możliwych skutków ubocznych i innych zagrożeń, wybór metody oraz techniki operacyjnej (co raz to większy wybór) i nasze piękne panie pielęgniarki (jeszcze przez chwilkę polskie) zawiozą Cię na salę operacyjną.
         

sobota, 15 listopada 2014

Kamica moczowa. - Zapobiegać czy leczyć?


          Oczywiście w sytuacji przedstawionej powyżej nikt, a zwłaszcza pacjent, nie będzie miał wątpliwości co do konieczności szybkiego wdrożenia procedur leczniczych. Kamica moczowodowa raczej nie pozostaje nierozpoznaną a pacjenci po przebytym  napadzie bólowym typu "kolki nerkowej" szybko stają się ekspertami w tym wąskim aspekcie choroby zwanej kamicą moczową.
          Ale jak do takiego stanu doszło? Czy można było uniknąć cierpienia? I kto zawinił? Często słychać nutkę pretensji w zbolałym głosie pacjenta - bo przecież byłem taki zdrowy. W związku z tym nie chodziłem do lekarzy, nie wykonywałem badań okresowych lub wykonywałem je w niewystarczającym zakresie, nie prowadziłem aktywnego trybu życia i nie miałem świadomości zbliżających się problemów. Stara, wyświechtana sentencja "łatwiej zapobiegać niż leczyć" tak się osłuchała i spowszedniała, że właściwie niczego już nie oznacza. Nawet ci pacjenci, którzy przebyli bolesne i uciążliwe leczenie kamieni nerkowych, moczowodowych czy też pęcherzowych, razem z bólem pozbywają się determinacji w zapobieganiu nawrotom choroby. A kamica moczowa jest takim problemem zdrowotnym, który stawia konkretne, i wcale nie małe wymagania aby uniknąć tworzenia się dużych kamieni zmuszających do leczenia inwazyjnego. A stawia je głównie przed pacjentem. Niestety nie mamy cudownej pigułki powodującej znikanie powstałych już kamieni moczowych. Nie do końca też poznane są mechanizmy powstawania złogów w drogach moczowych. Ponadto są różne rodzaje kamicy moczowej. Często wymagane jest zastosowanie przeciwstawnych kierunków postępowania. W związku z tym trzeba zidentyfikować rodzaj zagrożenia i w miarę możliwości postępować w sposób mogący powikłaniom choroby pod postacią kamieni w drogach moczowych zapobiec.
          Znamy kilka metod niezależnych od rodzaju kamicy mogących przeciwdziałać tworzeniu się kamieni lub przynajmniej spowolnić ich formację. Po pierwsze należy przyjmować zwiększoną ilość nisko zmineralizowanych płynów oraz zaprzestać używania soli kuchennej aby nie dopuścić do "przesycenia" moczu. Dostępne są też na rynku preparaty pochodzenia roślinnego, które należy w profilaktyce formacji kamieni moczowych wykorzystać. Po drugie unikać barwników i konserwantów spożywczych, ostrych przypraw oraz nikotyny i wysokoprocentowego alkoholu - uszkadzają nabłonek dróg moczowych ułatwiając krystalizację składników moczu w miejscu uszkodzenia. Po trzecie nie prowadzić siedzącego trybu życia - sprzyja wytrącaniu się osadów. Wydaję się, że zastosowanie się do tych wskazówek jest łatwe? Z mojego punktu widzenia mogę potwierdzić: to tylko tak się wydaje. A działania te są niezwykle przydatne i co ważniejsze wszystko inne - jak unikanie zakażeń, zastosowanie diety dobranej do rodzaju kamicy, utrzymanie ciśnienia tętniczego krwi i glikemii w przewidzianych normach, uniknięcie zespołu metabolicznego jest nieporównywalnie trudniejsze do wykonania. Lecz przecież nie dojdziemy do celu nie wykonując pierwszego kroku.

Nowotwór prostaty - Test PCA3 kontra test PSA.


               Test PSA - oznaczenie powszechnie znane i łatwo dostępne zagościło na stałe w naszej urologicznej codzienności. Jednak otrzymane wyniki tego badania często przysparzają problemów diagnostycznych wobec jego stosunkowo niskiej swoistości. To oznacza, że podwyższenie poziomu tego markera powyżej górnej granicy normy absolutnie nie przesądza o chorobie nowotworowej i wymaga weryfikacji w badaniu histopatologicznym tkanki gruczołu krokowego. Ponadto wartość PSA jest zależna od wielu czynników jak np. wielkości prostaty jej nienowotworowych schorzeń, czy też jazdy rowerem lub uprawiania seksu przed wykonaniem badania. Sytuacja taka naraża pacjenta na niepotrzebne biopsje (wraz z możliwymi powikłaniami), często wielokrotnie powtarzane z obawy przed nierozpoznaniem w porę procesu nowotworowego stercza. Test PSA nie pozwala na wyodrębnienie grupy pacjentów z agresywną postacią raka stercza wymagających szybkiego i radykalnego leczenia. Test PSA nie daje też odpowiedzi na pytanie, który pacjent ma nieznaczącą klinicznie postać nowotworu i w związku z tym nie wymaga leczenia operacyjnego. 
          Test PCA3 – pozbawiony jest części ułomności testu PSA. Swoistość tego parametru ocenia się na 79% a czułość 69%. (odpowiednio swoistość PSA w zakresie 4,0 – 10,0 wynosi 25-30%). Wynik testu PCA3 nie jest zależny od wieku pacjenta, rozmiaru prostaty oraz jej schorzeń lub stymulacji mechanicznych. Test znalazł zastosowanie w celu ustalenia prawdopodobieństwa wykrycia komórek nowotworowych w biopsji i badaniu mikroskopowym pobranego materiału u pacjentów:
- z podwyższoną wartością PSA 
- przed zaproponowaniem kolejnej już biopsji
- z prawidłowym wynikiem PSA lecz nieprawidłowym wynikiem badania DRE
- w rozpoznaniu nowotworu prostaty bez znaczenia klinicznego i kwalifikacji pacjenta do obserwacji. 
           Test PCA3 nie zastępuje lecz uzupełnia wyniki testu PSA. Interpretacja obu tych badań pozwali postawić właściwą diagnozę oraz uniknąć niepotrzebnych biopsji, operacji, powikłań tych działań a przede wszystkim niepotrzebnych cierpień pacjenta. Uzyskanie materiału do badania – moczu nie sprawia większych trudności.

sobota, 8 listopada 2014

Samobadanie jąder???



           Oczywiście tak. Jak już wiecie jestem zwolennikiem nie akcji zdrowotnych lecz systematycznego, celowego działania. Ostatnio pojawiła się jak meteor w eterze akcja "Feelingnuts" wywołując pewne zaciekawienie i zdziwienie, że tak można. Tak czyli jak? Nie wiecie? No więc spróbujmy przybliżyć temat.
           Badanie moszny i mieszczących się w niej jader należy wykonać w sprzyjających warunkach. Temperatura otoczenia powinna być bliska temperaturze komfortu cieplnego (24'C) lub wyższej. Mężczyzna nie powinien znajdować się pod wpływem stresu. Niespełnienie tych warunków może spowodować skurcz mięśniówki moszny i znacząco utrudnić ocenę narządu. Badanie zaczyna się od oglądania. Zwracamy uwagę na kolor i rzeźbę skóry. Układ, szerokość i kolor naczyń krwionośnych. Ważna jest symetria oraz ułożenie jąder (zwykle prawe jadro jest troszkę wyżej niż lewe). Jądra nie muszą być identyczne lecz różnica pomiędzy nimi nie powinna być duża. Krok drugi - obmacywanie (termin medyczny). Sprawdzamy gładkość powierzchni jąder oraz ich elastyczność. Przesuwamy palce centymetr po centymetrze aby zbadać dokładnie całość narządu. Poszukujemy zgrubień, stwardnień, nierówności, miejsc o innym stopniu elastyczności czy wręcz guzków. Sprawdzamy także pozostałą przestrzeń w której znajdują się najądrza i powrózki nasienne. Badanie nie powinno sprawiać bólu.
         Omówione postępowanie wystarczy przeprowadzić 1x w miesiącu. Każda niepokojąca zmiana wymaga pilnej konsultacji urologicznej połączonej z wykonaniem usg worka mosznowego. Należy przy tym pamiętać, że nowotwory jąder dotyczą głównie młodych mężczyzn. 
          I na koniec - nigdzie nie jest zapisane, że omówionej procedury nie można połączyć z badaniem piersi kobiety, a oba badania wykonać z czułą pomocą "drugiej połówki".

środa, 29 października 2014

Nowotwór prostaty - jak wykrywamy.


         Nowotwory prostaty zajmują drugie miejsce na liście częstości występowania wszystkich nowotworów wśród mężczyzn. Jednocześnie zabójca ten przez długi czas rozwija się w narządzie nie dając o sobie znać. Niestety zbyt często słyszy się w gabinecie urologicznym tłumaczenie pacjenta: "ale mnie przecież nic nie bolało"! W związku z tym musimy działać nie czekając na objawy zaawansowanej choroby.
          Najwłaściwszym postępowaniem jest coroczna wizyta u "swojego" lekarza - urologa obejmująca kompleksową kontrolę stanu naszego zdrowia. Część "badania przesiewowego" dotycząca nowotworu prostaty obejmuje: wywiad lekarski, badanie fizykalne gruczołu krokowego (DRE), badanie obrazowe (USG) oraz oznaczenie poziomu markera nowotworowego w surowicy krwi (PSA). Należy zawsze wykonać wszystkie wymienione badania! Zlekceważenie tej zasady może mieć przykre konsekwencje. Nigdy nie wolno poprzestać jedynie na wykonaniu testu PSA - prawidłowy poziom tego markera nie wyklucza obecności nowotworu prostaty. Jeżeli wszystkie testy są prawidłowe umawiamy się na następne spotkanie z urologiem za 12 m-cy. W razie odchyleń od normy postępowanie będzie uzupełnione pobraniem materiału biologicznego z narządu do badań mikroskopowych mających na celu wykrycie obecności komórek nowotworowych a także ocenę stopnia ich złośliwości. Obecnie dysponujemy też nieinwazyjnym, prostym do wykonania testem oceniającym materiał genetyczny pod kątem prawdopodobieństwa występowania znaczącego klinicznie nowotworu gruczołu krokowego (PCA3).
          No i najważniejsza kwestia. Twoje zdrowie w Twoich rękach. Aby powyższe postępowanie mogło być przeprowadzone niezbędna jest obecność mężczyzny na okresowych badaniach urologicznych :)

środa, 22 października 2014

Czy akcje zdrowotne są nam potrzebne?


         Akcje zdrowotne wpisały się na dobre w obraz naszej rzeczywistości. Ale czy mamy rzeczywistą korzyść z takiego działania. Z reguły akcja dotyczy jednego z parametrów określających stan naszego zdrowia. Są akcje prostata - zbadaj sobie PSA. Są akcje cukrzyca - zbadaj poziom cukru. Akcje miażdżyca - poznaj poziom cholesterolu. No i sami wiecie co jeszcze. Czy poznamy w ten sposób rzeczywisty stan naszego organizmu, czy też będzie to jedynie ładnie wyglądało w jakiejś statystyce? A może istnieje wręcz możliwość zabrnięcia w ślepą uliczkę i np. prawidłowy wynik testu PSA na tyle nas uspokoi, iż nie udamy się na badanie prostaty przez urologa. A przecież znaczna ilość nowotworów prostaty występuje mimo prawidłowego poziomu tego markera.
         Rodzi się więc pytanie czy nie byłoby lepiej jeden raz w roku odwiedzić swojego lekarza i przebadać się kompleksowo? Pytanie oczywiście retoryczne. To jest właściwe postępowanie. Czy mój samochód jest ważniejszy ode mnie? Bo przecież robię mu regularne przeglądy diagnostyczne i serwisowe. Takiej konsekwencji w działaniu potrzebuje nasz organizm - drugiego sobie nie kupimy. Bardziej od akcji przydatna byłaby oświata zdrowotna kładąca nacisk na znaczenie właściwej eksploatacji oraz regularnych, kompleksowych przeglądów zarówno kobiety jak i mężczyzny.
          A więc ustalamy - kompleksowy przegląd naszego organizmu będziemy wykonywać w terminie przypadającym na badanie techniczne naszego pojazdu. 

czwartek, 16 października 2014

Czy wielkość ma znaczenie? - Testosteron.


          Oczywiście, że tak. Patrząc na powyższe zdjęcie raczej nie wątpimy, iż widoczni na nim dżentelmeni mają dość wysoki poziom testosteronu w surowicy krwi. Jeżeli jest to aż tak oczywiste to czy i nasze zachowanie jest uzależnione od ilości hormonu męskiego i czy lepiej jest mieć go mniej czy więcej. Jeżeli nasze zachowanie jest drastycznie różne od zaprezentowanego powyżej należałoby sprawdzić czy gonady produkują odpowiednią ilość tego hormonu. Problem ten dotyka głównie dojrzałych mężczyzn lecz nie omija także młodzieńców. 
         Objawami niedoboru testosteronu może być pogorszenie komfortu i jakości życia a także osłabienie możliwości seksualnych czy też intelektualnych. Zmęczenie, drażliwość, brak odporności na stress, podsypianie po powrocie z pracy, spadek libido, nadmierna potliwość, spadek siły mięśniowej oraz kondycji fizycznej, zaburzenia erekcji, niezdolność do dłuższej koncentracji mogą być wynikiem niskiego poziomu testosteronu w surowicy krwi mężczyzny. Często mamy do czynienia z tzw. "zespołem metabolicznym" w którym niski poziom testosteronu kojarzy się z nadciśnieniem, hyperglikemią, hypercholesterolemią oraz otyłością brzuszną. Jak to z zespołami bywa składowe te wzajemnie na siebie oddziałują i leczenie nie bywa proste, ale jest możliwe i konieczne. Podwyższając farmakologicznie do właściewego poziomu stężenie testosteronu uzyskujemy dobre rezultaty lub wręcz ustąpienie przytoczonych zaburzeń.
         Nie tłumaczmy więc sobie braku zainteresowań seksualnych upływem czasu lub nadmiarem obowiązków. Jeżeli zauważymy występowanie objawów wyszczególnionych powyżej zasięgnijmy śmiało informacji u specjalisty urologa zajmującego się tą problematyką.